Historia wydarzyła się naprawdę, można by rzec, że byłyśmy jej naocznymi świadkami. Opowieść nieco zabawna, trochę tragiczna, ale pokazująca, że każdemu może się to przydarzyć. O dwóch takich, co siedziały na peronie…

sisters92

O dwóch takich, co siedziały na peronie…

Podróż do Torunia. Przesiadka w Inowrocławiu. Dwie dziewczyny mimo, że mają 20 minut czasu, aby dojść na sprawdzony wcześniej peron, udają się tam od razu. Jest zimno, wiatr wieje, ale nie opłaca się iść poczekać do w miarę ciepłego dworca tymczasowego. Zajmują więc miejsce na peronowych krzesełkach i czekają. Wtem, rozlega się głos. Pociąg do Grudziądza wjedzie na tor przy peronie czwartym. Do Grudziądza? To nie nasz. Jedna mówi do drugiej: Słuchaj, idź zobacz, o której odchodzi do Torunia, bo na rozkładzie były dwie pozycje. Po 15. Dziwne, przecież miały czekać tylko 20 min. No, ale nic. Jest już po 15, nieco zdziwione podchodzą do rozkładu. I przeżywają szok! Otóż okazało się, że pociąg do Grudziądza jechał także przez Toruń. Nie pozostało im nic innego, jak 40 minut czekania na kolejny pojazd.

Tak, dobrze się domyślacie. To opowieść o nikim innym, niż o nas. Zdarzyło nam się na początku przygody z pociągami wsiąść nie do tego przedziału co trzeba i tylko dzięki sprawdzeniu godziny i naszej bystrości umysłu nie wyjechałyśmy do Zielonej Góry. Udało nam się też jechać pociągiem pośpiesznym na bilecie na regionalny. Ale nigdy, przenigdy nie zdarzyło się, aby siedząc na peronie, udało nam się przegapić nasz pociąg. Zapewne zaraz pojawią się głosy, że same gubimy się w terenie (czego nigdy nie ukrywałyśmy), a doradzamy Wam, gdzie się wybrać i jak podróżować. Jak widzicie, nikt nie jest idealny. My także nie jesteśmy profesjonalistkami, ale tą opowieścią chcemy pokazać Wam, że jeśli i Wam zdarzyło się, bądź wydarzy coś takiego, nie oznacza to wcale, że jesteście ciamajdami. Wiecie. To po prostu nasz umysł w natłoku pięknych rozmyślań nie przyswoił informacji, że oto pociąg, na który czekałyśmy, właśnie odjechał. To nic. Przyjedzie kolejny 🙂

Wpis powstał na wyraźną prośbę Anki, naszego menadżera 😛

Zobacz także

  • Umi

    Raz w ten sposób przegapiłam autobus. Co prawda wiedziałam, że jedzie w stronę domu, ale wolałam pojechać tym, który miał być 15 min później, żeby uniknąć tłoku. Autobus odjechał, ja spojrzałam na zegarek i okazało się że pomyliłam godziny. Autobus który odjechał był właśnie tym późniejszym, a ja musiałam czekać ponad godzinę na mrozie, na kolejny.

  • Ja kiedyś jadąc do Torunia, dojechałam do Inowrocławia. Okazało się, że byłam w niewłaściwej części pociągu a ten w Bydgoszczy dzielił się na dwa. Jeden jechał do Torunia, drugi do Inowrocławia. I tak spędziłam w Inowrocławiu 2 godziny swego życia 🙂

  • Ja mam taki głupi nawyk, że dopóki konduktor nie sprawdzi mojego biletu (i nie potwierdzi, że dobrze wsiadłam) to nikomu nie daję znać, że jestem w drodze… Aby uniknąć wstydu 😀

  • Ela

    ja to sie z dwa razy moze tak zakreciłąm ale to w mieście i tylko tak ze wsiadlam poprostu w złą strone w autobus i musialam sie wracac 😛

    ale Wy to macie przygody czasem dziewczyny ;D heh, uwazajcie bo kiedyś glowy gdzies zostawicie ;))

  • Normalna sprawa 🙂 Ja co prawda jestem tak podejrzliwa, że zawsze i wszędzie węszę kłopoty i ewentualną pomyłkę, więc wyostrzam receptory, ale tego typu przygody są zupełnie naturalne, zatem pozostajecie w normie 😀