Obóz – nie tylko w lesie. Przekonałyśmy się o tym już kilka lat temu, kiedy wyjeżdżałyśmy w rożne miejsca, zazwyczaj na 14 dni. W tym roku same postanowiłyśmy zorganizować aż 4 dni wyjazdowo-wyjściowe.

Obóz - nie tylko w lesie

 OceanPark we Władysławowie

 Muzeum Fabryki w Łodzi

 Blurby poznańskie 6D

Wycieczka w pierwszą i w drugą stronę

Zazwyczaj jest tak, że planując kosztorys wyjazdu, pamiętamy o zakwaterowaniu, wyżywieniu, nagrodach, a zapominamy o części, najzwijmy to, kulturalnej. Tymczasem na wyjazd nie jest potrzebne nam nie wiadomo ile pieniędzy. Pomyślcie sobie, jedziecie autobusem/pociągiem do punktu A, po drodze warte uwagi i zobaczenia jest miejsce B. Dlaczego więc nie zaplanować kilkugodzinnej przerwy na zwiedzanie? Podobnie w drugą stronę. My, wybierając się do Tucholi w pierwszy dzień obozu zatrzymaliśmy się w Bydgoszczy, byliśmy na Wyspie Młyńskiej, w Muzeum Mydła i Historii Brudu, a obiad zjedliśmy w Pierogarni pod Aniołami. Następnie wsiedliśmy w pociąg i udaliśmy się do Białej. Z powrotem zaś odwiedziliśmy Muzeum Borów Tucholskich, tucholski rynek, a posililiśmy się w Pizzerii Fair Play. Za jedną drogą dokładając niewiele z budżetu obozu, pokazaliśmy dzieciom dwa miasta i ich zabytki.

Gdańsk, bieg na orientację w Woziwodzie

Z pełną premedytacją zaś zaplanowaliśmy całodniową wycieczkę do Gdańska. Wynajęliśmy mały bus, zarezerwowaliśmy atrakcje. W ostatniej prawie że chwili zmieniliśmy termin wyjazdu, bowiem bardzo zależało nam na wakacyjnych zajęciach w Narodowym Muzeum Morskim w Spichrzach na Ołowiance. Odwiedziliśmy także fontannę Neptuna, Muzeum Zegarów Wieżowych, a obiad zjedliśmy albo w Swojskim Smaku, albo w gdańskiej filii Surf Burgera. Nadmorskie klimaty mają to do siebie, że nie mogliśmy pominąć rejsu promem przez Motławę. Jedno popołudnie zaplanowaliśmy na udanie się na bieg na orientację do Woziwody, który, jak się okazało, nic nas nie kosztował, a dojazd rowerami jedynie nas rozruszał.

Obóz – nie tylko w lesie

Czy naszym harcerskim dzieciom zaszkodziły wycieczki w nieznane? Oczywiście, że nie. Było to fajne odsapnięcie od codziennego leśnego życia, wyjśćie do ludzi, a przy okazji zwiedzenie i zobaczenie nowych miejsc. Niekoniecznie każdy pojedzie do Bydgoszczy, Gdańska, czy Tucholi, by odwiedzić te miejsca. Mamy nawet informację, że jedna z uczestniczek przy okazji rodzinnego wyjazdu opowiadała, gdzie była w Gdańsku z ,,Odkrywcami”. Obóz – nie tylko w lesie. Postaramy się jak najczęściej wyznawać tę zasadę, tym bardziej, że przy dobrej organizacji do atrakcji nie trzeba nawet wiele dokładać.

Poprzedni artykuł

HOSW w Białej

Następny artykuł

14-dniowy obóz

Zobacz także

  • No i fajnie, że dzieciaki mogły zobaczyć coś więcej niewielkim kosztem! 🙂

  • Ja sama wychowałam się w Toruniu, a w Tucholi i Gdańsku nigdy nie byłam, zaś do Bydgoszczy dotarłam już jako dorosła osoba. Dlatego moim zdaniem warto organizować takie dodatkowe wycieczki.

  • Wybrałbym się na taki obóz.