Na początek mamy dla Was w miarę proste pytanie –  z czym kojarzą Wam się burgery? Nam ze szkolnymi wycieczkami i wizytami w wiadomym miejscu 😉 Burgera bez mięsa, poproszę to zwrot, który ma na celu sprawdzenie, jak uprzejmi i pomocni są kelnerzy w danym lokalu.

Burgera bez mięsa, poproszę

 Taka Karma w Gnieźnie

 SurfBurger w Sopocie

 Restauracja Grecka Pireus w Bydgoszczy

Burger – coś niezjadliwego w naszym przypadku

Wiecie, co jest najgorsze, patrząc na to z perspektywy czasu? My nigdy ich nie jadłyśmy, tylko przywoziłyśmy do domu. Czasem, jak byłyśmy bardzo głodne, wyjmowałyśmy mięso i wszystko to, co nam nie pasowało i jadłyśmy samą bułkę. Na szczęście od tamtego czasu minęło już pewnie z 10 lat. Zdążyły otworzyć się burgerownie, gdzie zamiast wykładać mięso z bułki, wolimy zamówić posiłek bez niego.

Burgera bez mięsa, poproszę

I tu, można by rzec, napotykamy na swoistą barierę, zamawiając je u jeszcze nie doświadczonej obsługi. Często nawet jest tak, że w menu nie przewidziano wersji wegetariańskiej. Mięsa jemy bardzo mało i sporadycznie, więc nie będziemy cudować i marnować produktu. Najczęstszym zdaniem wypowiedzianym zaraz po ,, poproszę burgera takiego i takiego bez mięsa” jest ,, ale ja nie mogę Pani za to taniej policzyć”. A czy ja czegoś takiego wymagam? Absolutnie nie. Chcemy po prostu zjeść smaczny, sycący posiłek  z takim doborem składników, jaki nam najbardziej odpowiada. Wielka szkoda, że nie wszyscy potrafią to zrozumieć i wykazać się empatią.

Dlaczego klient nie jest w lokalu najważniejszy?

Trudno jest jednak zrozumieć,  gdy obsługa nie idzie klientowi na rękę.  Przecież to dla Was zysk, nie dla nas.  Co Wam szkodzi, że sprzedacie burgera bez mięsa, ale z ulubionymi dodatkami klientowi, który nie dość,  że do Was wróci,  to jeszcze poleci znajomym, jeżeli burger mu zasmakuje. No właśnie. Gdy więc kolejny raz podejdzie do Was gość i powie,, burgera bez mięsa,  poproszę” to zamiast powiedzieć “ale nie będę mógł policzyć taniej”, powiedz lepiej “Proszę uprzejmie”. Gwarantujemy, że bardziej Wam się to opłaci 😉

Zobacz także

  • Tak to już u nas jest niestety. Proste prośby potrafią w obsłudze budzić nie lada zdziwienie

    • Niestety, czas więc to zmienić 🙂

  • Ha ha nieźle. Ja prawie w ogóle nie jem mięsa, ale też nie stołuję się zbyt często na mieści, a jeśli już to jem zazwyczaj naleśniki bo je uwielbiam. Ale to może być problem, faktycznie. Fajnie, że napisałyście o tym 🙂

    • Naleśniki nam jakoś rzadko podpasowują w lokalach, choć też czasem zamawiamy.

  • Ja w pewnym miejscu często kupuję zestaw na wynos – ryż, sajgonki, surówka i cola (w kubku). Często zdarza mi się prosić, żeby spakować zamówienie bez napoju, bo ciężko jest go potem wieźć autobusem bez obaw, że się wyleje. Co słyszę w odpowiedzi? To co Wy, czyli: “Ale taniej pani tego nie policzymy”…

    • Też dobre, zamiast się cieszyć, że zostanie, to jeszcze problem 🙂

  • Lubię mięsko i to bardzo, zwłaszcza dobrze przygotowane. 😉 Jednak fast foodów w stylu hamburgerów nie tykam. Ostatni raz je jadłem w największej sieci tego typu w Polsce i było to jakieś 4 lata temu. Kebaba także jem sporadycznie, max kilka razy w roku. Za to jak jestem głodny to wolę skoczyć do “chińczyka” na owoce morza z ryżem i surówką. 😉

    • Wiadomo, że to nie jest codzienne danie. Z takich barów szybkiej obsługi nie jemy, korzystamy jedynie z restauracyjnego menu 🙂

  • Brak słów. Chyba byśmy to zgłosiły jakiemuś menadżerowi, czy komuś tam…

  • Standardowe podejście i tekst o kasie także niestety. Ja co prawda jadam burgery z mięsem, ale robię je sama w domu. W restauracji mam zawsze problem jak nie chcę danego składnika. Niewiele miejsc się dostosowuje!

    • Niestety, zamiast dbać o klienta to sami go odpychają.

  • Pizzę z mojej ulubionej pizzerii “na wynos” zamawiam zawsze bez keczupu. Kiedyś zapomniałam o swojej magicznej formułce, co zdziwiony pan skwitował pytaniem: “ale że z keczupem?!” 😀

    A tak swoją drogą, to wydawało mi się, że w większości burgerowi są w ofercie wegetariańskie burgery. Gdyńskie Śródmieście obecnie ma w menu jednego burgera z łososiem, jednego wegetariańskiego i jeszcze jednego wegańskiego 🙂

    • W Kuranty Bistro już się przyzwyczaili, że my bez mięsa 😉 Mają zazwyczaj vegeburgery, ale dlaczego mamy je jeść, skoro akurat inne bardziej nam pasują smakowo 😉

  • W Warszawie są super wegetariańskie burgerownie. Tam to jest dopiero wybór! “Kotlet” z buraka, ciecierzycy, soczewicy, sosy i dodatki do wyboru do koloru. Polecam ChwastFood i Krowarzywa.

    • Krowarzywa słyszałyśmy, w Toruniu to ogólnie z 4-5 miejsc z burgerami na rynku, a tak to trochę słabo i właściwie jedno jadalne 😉

  • Jako były kelner się wypowiem. W restauracjach, w których pracowałem nigdy nie było problemu z realizacją niestandardowych zamówień. Ustalenie wyceny już na etapie przyjmowania takiego zamówienia jest jednak czymś naturalnym i zabezpiecza kelnera przed ewentualnymi pretensjami gościa przy płaceniu, a gościa przed przykrą niespodzianką jeśli spodziewał się, że wyeliminowanie jakiegoś składnika z dania obniży jego cenę (a takie oczekiwania ludzie miewają). Po drugie (chociaż nie dotyczy to akurat burgerów) zmiana receptury bywa niemożliwa, jeśli jest to danie przygotowane lub podszykowane wcześniej. Regularnie bywałem proszony o wegetariański żurek, a było to niemożliwe, bo nie da się gotowego żurku na wędzonce przerobić na bezmięsny, a ugotowanie nowego trwałoby wieki. Po trzecie, chociaż to już problem na linii kelner-kuchnia, kucharze bardzo nie lubią niestandardowych zamówień zwłaszcza w czasie dużego ruchu. Rzeczy standardowe są zazwyczaj podszykowane, a niestandardowe trzeba robić od początku, co wydłuża czas oczekiwania. To jednak nie dotyczy burgera, do którego po prostu nie wkłada się kotleta. Kończąc, to dobrą restaurację poznaje się po indywidualnym podejściu do gościa. Wyjątkiem bywają restauracje “gwiazdorskie”. Niektórzy superznani i drodzy szefowie kuchni, traktujący gotowanie jak sztukę uznają swoją recepturę za dzieło skończone i nie tolerują gmerania przy niej. Tam wszystkie smaki się ze sobą komponują, każdy składnik jest po coś i usunięcie jednego burzy misterną konstrukcję.

    • Wiadomo, że e restauracjach znanych szefów kuchni jest to zgoła inna sytuacja, bo tam wszystko doskonale się komponuje. W przypadku burgera po wyjęciu mięsa smak nie ulega pogorszeniu, a nie mamy też zamiaru się męczyć i go jeść. Wcale nie chodzi o mniejszą cenę, ale o nasze zadowolenie z dania 🙂

      • Jasne, to był tylko przykład i punkt widzenia drugiej strony. Generalnie restauracja jest dla gościa a nie odwrotnie, więc jeśli to tylko możliwe obsługa powinna mu iść na rękę, zwłaszcza że poza nielicznymi sytuacjami nie wymaga to dodatkowej pracy, a tylko odrobinę dobrej woli.

        • No wiadomo, szkoda, że nie zawsze tak jest.